SKOŃCZONE PRODUKTY

 

Ostatnio zużyłam kilka naprawdę dobrych produktów i chciałabym podzielić się z Wami opinią na ich temat.

 

TWARZ:

Jesienią zmieniłam sposób wieczornej pielęgnacji zastępując zmywanie makijażu płynem micelarnym na żel i wodę. Na pierwszy ogień poszedł żel do mycia twarzy Artemis Med Sensitive Face and Body Cleansing Gel polecony mi jako idealny produkt dla skóry wrażliwej i mieszanej. Żel ma  gęstą konsystencję, jest przezroczysty i ma bardzo delikatny zapach. Jest bardzo łagodny dla skóry, idealnie radzi sobie ze zmywaniem makijażu, czy ze zwykłym odświeżeniem skóry, nie pozostawia uczucia ściągnięcia oraz nie wysusza. Nowy sposób demakijażu jak i sam żel bardzo dobrze się u mnie sprawdziły, dlatego przy nich pozostanę.

Płyn Micelarny 3w1 od Garnier jest zdecydowanie moim faworytem jeśli chodzi o wody micelarne.  Jest to już kolejne opakowanie, które skończyłam, a następne czekają już w kolejce na swoją kolej. Stosowałam już wiele produktów od tych dostępnych w Biedronce po Sensibio H2O Biodermy, ale żaden z nich nie spisywał się tak dobrze jak ten. Jest bezzapachowy, łagodny, nie podrażnia ani nie pozostawia nieprzyjemnego uczucia na twarzy. Przemywam nim twarz tuż po zmyciu makijażu żelem, aby jeszcze dogłębniej oczyścić skórę. Upolowany na promocji w Biedronce lub Rossmanie za 400 ml zapłaciłam około 12zł. Za tę jakość i cenę jeszcze długo nie opuści półki w mojej łazience.

Tonik jest od kilku lat obowiązkowym krokiem w mojej codziennej pielęgnacji. Po zużyciu kilku opakowań ogórkowego toniku z Ziai potrzebowałam małej zmiany, a mój wybór padł na różany tonik Garniera. Ma on bardzo przyjemny, słodki zapach i bardzo dobrze sprawdza się w swojej roli. Idealnie przygotowuje skórę do nałożenia kolejnych produktów. Stosowany codziennie wystarczył mi na mniej więcej 3 miesiące.

Avène Cleanance Hydra krem kojący o działaniu nawilżającym nie raz uratował moją skórę w skrajnych przypadkach wysuszenia. Jest on dość treściwy i tłusty, dlatego nakładałam go jedynie wieczorem lub w dni gdy nie wykonywałam makijażu, ale to co on robi z moją skórą jest naprawdę godne polecenia. Jesień i zima to pory roku, które dość mocno dewastują moją skórę – jest ona odwodniona, wysuszona i bez blasku. Za każdym razem gdy zauważałam takie problemy na mojej twarzy nakładałam na noc grubą warstwę tego kremu, a rano była ona odżywiona i zregenerowana. Ten krem to moja tajna broń na wysuszenia i chociaż po skończeniu tego opakowania zaopatrzyłam się w inny, którego działanie aktualnie sprawdzam, to myślę, że na kolejny sezon jesienno-zimowy na pewno kupię go ponownie.

CIAŁO:

Jak już wspominałam w moim poprzednim poście o idealnych balsamach dla skóry wrażliwej, zmianę sposobu jej pielęgnacji rozpoczęłam on nowych, łagodnych żeli pod prysznic. Najpierw trafiłam na żele pod prysznic marki Yves Rocher, które sprawiły, że po kąpieli moja skóra była delikatna, nawilżona i bez podrażnień, które często występowały po użyciu zwykłych, drogeryjnych żeli pod prysznic. Przeszłam już przez wiele zapachów i wszystkie bardzo mi się podobały: od słodkich i relaksujących po cytrusowe i orzeźwiające.

Kiedyś trafiłam również na odżywczy żel pod prysznic polskiej marki Vianek o zapachu pomarańczowym. Podobnie jak produkty Yves Rocher, ten żel idealnie spełniał wszystkie wymagania  mojej skóry. Ma bardzo dobry skład, dzięki czemu nie wysuszał jej ani nie podrażniał. A zapach sprawiał wrażenie, jakbym myła się sokiem pomarańczowym – po prostu ideał.

Znacie produkty, które wymieniłam powyżej, a może macie swoich faworytów godnych polecenia?

Koniecznie dajcie znać!
Buziaki,
Paulina

 

 

Reklamy

RATUNEK DLA SUCHEJ SKÓRY

Zima, to okres, w którym stan mojej skóry na całym ciele jest bardzo zły – jest ona odwodniona, sucha, a w miejscach, gdzie wysuszenie jest największe występują na niej małe rany.

Przez cały rok na mojej skórze widoczny jest tzw. efekt skóry węża, bez względu na porę roku, jednak mróz czy kontakt z grubymi materiałami mocno ją podrażnia i powoduje zaczerwienienia, swędzenie oraz wysuszenie mocniejsze niż zazwyczaj.

Próbowałam walczyć z tym poprzez zmianę codziennej pielęgnacji skóry. Zaczęłam od żelu pod prysznic ze zwykłego drogeryjnego, na taki z dobrym składem i  bez SLSów. Rozwiązało to  jeden problem – skóra po kąpieli nie dawała o sobie znać, nie czułam ściągnięcia, podrażnień i nie widziałam zaczerwienień. Jednak aby ją odżywić do codziennej pielęgnacji dodałam balsam do ciała. Na samym początku sięgnęłam po pierwszy lepszy balsam, który miałam w domu. Niestety osiągnęłam efekt odwrotny od zamierzonego – miejsca, które nim posmarowałam zaczęły mnie szczypać, swędzieć i natychmiast musiałam produkt zetrzeć.

Długo szukałam idealnego dla mnie balsamu, przeszłam przez najzwyklejsze drogeryjne, przez te z naturalnym składem, aż w końcu udałam się do apteki, aby tam znaleźć ratunek dla mojej skóry. Trafiłam na Emulsję do Ciała Emolium – polecona w mojej rodzinie przez osoby z bardzo wrażliwa skóra. Krótko po tym otrzymałam paczkę od wizaz.pl, w której znalazłam balsam do ciała La Roche Posay, Lipikar AP+, Baume (Balsam uzupełniający poziom lipidów przeciw podrażnieniom i swędzeniu skóry  od pierwszych dni życia). Miałam więc mały zapas, mogłam więc przystąpić do testowania obu produktów i ratowania mojej skóry.

Aby sprawdzić ich działanie w ciągu kilku tygodni używałam emulsji od Emolium, następnie balsamu La Roche Posay. Oba okazały się strzałem w dziesiątkę.

Moje dłonie były w bardzo złym stanie, więc na samym początku nakładałam balsam non stop na najbardziej podrażnione miejsca i  gdy tylko się wchłonęły, nakładałam kolejną warstwę i kolejną.  Dodatkowo na noc robiłam okład z bardzo grubej warstwy balsamu i zakładałam rękawiczki.

Efekt jaki zobaczyłam na swojej skórze następnego dnia był oszałamiający – skóra odżywiona, zregenerowana, rany  się zmniejszyły, a wyschnięte pola zniknęły.

Oba produkty umieszczone są w  bardzo  praktycznym opakowaniu z pompką, która pozwala nam na bardzo wygodne i higieniczne dozowanie produktu w ciągu dnia.

Konsystencja Emolium jest lekka, nielepka i bardzo szybko się wchłania, co dla mnie jest ogromnym plusem, ponieważ największym dyskomfortem jaki odczuwam podczas stosowania balsamu jest klejenie się do siebie.
Emulsja nie posiada w swoim składzie substancji zapachowych, barwników ani parabenów, co sprawia, że jest tak łagodna i przyjemna w stosowaniu.

Lipikar Baume AP+  ma gęstsza i bardziej lepką konsystencję przez co wchłania się trochę dłużej niż Emolium. Posiada on również lekki, apteczny zapach. Po aplikacji skóra sprawia wrażenie jakby piła wszystkie jego składniki.

Oba balsamy idealnie nawilżają i odżywiają suchą  i wrażliwą skórę na całym ciele bez uczucia dyskomfortu, swędzenia czy pieczenia. Przynoszą natychmiastową ulgę podrażnionym miejscom i pomagają w regeneracji naskórka. Jeśli borykacie się z problemem wrażliwej skóry i ciągle szukacie idealnego produktu do pielęgnacji, to zdecydowanie polecam Wam jeden z nich.

Dostępne są w aptekach w cenie około 50zł za 400 ml.

 

Paulina