RATUNEK DLA SUCHEJ SKÓRY

Zima, to okres, w którym stan mojej skóry na całym ciele jest bardzo zły – jest ona odwodniona, sucha, a w miejscach, gdzie wysuszenie jest największe występują na niej małe rany.

Przez cały rok na mojej skórze widoczny jest tzw. efekt skóry węża, bez względu na porę roku, jednak mróz czy kontakt z grubymi materiałami mocno ją podrażnia i powoduje zaczerwienienia, swędzenie oraz wysuszenie mocniejsze niż zazwyczaj.

Próbowałam walczyć z tym poprzez zmianę codziennej pielęgnacji skóry. Zaczęłam od żelu pod prysznic ze zwykłego drogeryjnego, na taki z dobrym składem i  bez SLSów. Rozwiązało to  jeden problem – skóra po kąpieli nie dawała o sobie znać, nie czułam ściągnięcia, podrażnień i nie widziałam zaczerwienień. Jednak aby ją odżywić do codziennej pielęgnacji dodałam balsam do ciała. Na samym początku sięgnęłam po pierwszy lepszy balsam, który miałam w domu. Niestety osiągnęłam efekt odwrotny od zamierzonego – miejsca, które nim posmarowałam zaczęły mnie szczypać, swędzieć i natychmiast musiałam produkt zetrzeć.

Długo szukałam idealnego dla mnie balsamu, przeszłam przez najzwyklejsze drogeryjne, przez te z naturalnym składem, aż w końcu udałam się do apteki, aby tam znaleźć ratunek dla mojej skóry. Trafiłam na Emulsję do Ciała Emolium – polecona w mojej rodzinie przez osoby z bardzo wrażliwa skóra. Krótko po tym otrzymałam paczkę od wizaz.pl, w której znalazłam balsam do ciała La Roche Posay, Lipikar AP+, Baume (Balsam uzupełniający poziom lipidów przeciw podrażnieniom i swędzeniu skóry  od pierwszych dni życia). Miałam więc mały zapas, mogłam więc przystąpić do testowania obu produktów i ratowania mojej skóry.

Aby sprawdzić ich działanie w ciągu kilku tygodni używałam emulsji od Emolium, następnie balsamu La Roche Posay. Oba okazały się strzałem w dziesiątkę.

Moje dłonie były w bardzo złym stanie, więc na samym początku nakładałam balsam non stop na najbardziej podrażnione miejsca i  gdy tylko się wchłonęły, nakładałam kolejną warstwę i kolejną.  Dodatkowo na noc robiłam okład z bardzo grubej warstwy balsamu i zakładałam rękawiczki.

Efekt jaki zobaczyłam na swojej skórze następnego dnia był oszałamiający – skóra odżywiona, zregenerowana, rany  się zmniejszyły, a wyschnięte pola zniknęły.

Oba produkty umieszczone są w  bardzo  praktycznym opakowaniu z pompką, która pozwala nam na bardzo wygodne i higieniczne dozowanie produktu w ciągu dnia.

Konsystencja Emolium jest lekka, nielepka i bardzo szybko się wchłania, co dla mnie jest ogromnym plusem, ponieważ największym dyskomfortem jaki odczuwam podczas stosowania balsamu jest klejenie się do siebie.
Emulsja nie posiada w swoim składzie substancji zapachowych, barwników ani parabenów, co sprawia, że jest tak łagodna i przyjemna w stosowaniu.

Lipikar Baume AP+  ma gęstsza i bardziej lepką konsystencję przez co wchłania się trochę dłużej niż Emolium. Posiada on również lekki, apteczny zapach. Po aplikacji skóra sprawia wrażenie jakby piła wszystkie jego składniki.

Oba balsamy idealnie nawilżają i odżywiają suchą  i wrażliwą skórę na całym ciele bez uczucia dyskomfortu, swędzenia czy pieczenia. Przynoszą natychmiastową ulgę podrażnionym miejscom i pomagają w regeneracji naskórka. Jeśli borykacie się z problemem wrażliwej skóry i ciągle szukacie idealnego produktu do pielęgnacji, to zdecydowanie polecam Wam jeden z nich.

Dostępne są w aptekach w cenie około 50zł za 400 ml.

 

Paulina

 

 

 

Reklamy