CZERWONE USTA

Czerwone usta to klasyka i symbol kobiecości. Jeszcze do niedawna posiadałam tylko jedną czerwoną pomadkę i bardzo rzadko jej używałam, ponieważ zawsze wydawało mi się, że do czerwonych ust należy mieć nieskazitelny makijaż i że są one zdecydowanie za mocne, przez co nie pasują do mojej karnacji i koloru włosów. Jednakże, gdy widywałam dziewczyny z czerwonymi ustami o podobnej urodzie – na zdjęciach czy w rzeczywistości, zawsze byłam zachwycona i zastanawiałam się, czemu im pasują, a mi nie.

Oczywiście wszystko należało ułożyć sobie w głowie, ponieważ gdy kilkukrotnie, na próbę pomalowałam sobie usta na czerwono za każdym razem uzyskany efekt bardzo mi się podobał. Jednak nigdy nie odważyłam się wyjść z domu w takim makijażu uważając, że jest zbyt mocny na co dzień.

Wszystko zmieniło się gdy na 25te urodziny otrzymałam od przyjaciółki czerwoną matową pomadkę L’oreal – Color Riche Matte  w kolorze 347. Od pierwszego użycia wiedziałam, że wprowadzi przełom w moim codziennym makijażu i tak się też stało. Od tamtej pory nie noszę czerwonych ust tylko na wyjątkowe wyjścia raz w roku, ale zupełnie bez okazji wtedy gdy mam na to ochotę. Uważam, że pasują one zarówno do pełnego makijażu twarzy oraz tego delikatnego, codziennego w paryskim stylu.

Przy pełnym makijażu używam konturówki mocno wyrysowując kształt ust i wypełniam je szminką, natomiast na co dzień delikatnie nakładam czerwień  palcem, aby uzyskać lekko rozmazany i nieidealny efekt.

Czerwień na  ustach ożywia twarz, dodaje jej wyrazistości i promienności. Teraz nawet gdy mam gorszy dzień i lekki makijaż, maluję usta na czerwono i wiem, że poprawi mi to nastrój i zwiększy pewność siebie.

W krótkim czasie moja kolekcja czerwonych pomadek podwoiła się, co jest wystarczającym powodem aby potwierdzić jak często ich używam 🙂

Astor Color Last VIP w kolorze 900 SEXY – jest to pomadka, którą miałam jako pierwszą i tak rzadko używałam, mimo że nie znajduję w niej żadnych minusów. Jej odcień jest chłodny z tonami niebieskiego, czyli idealnie dopasowany do mojej jasnej karnacji. Ma kremową konsystencję z delikatnym połyskiem. Aplikuje się ją bardzo dobrze. Jej trwałość na ustach jest dosyć słaba, szybko się zjada i wymaga wielu poprawek podczas dnia – czerwień jest wymagającym kolorem i jego wyjście poza kontur ust  wygląda bardzo nieestetycznie, dlatego też ta pomadka nie przypadła mi do gustu i pewnie przez to tak rzadko decydowałam się na ten kolor na ustach.

L’oreal Color Riche Matte w kolorze 347 HAUT ROUGE jest moim zdecydowanym faworytem i to jej używam najczęściej. Jest to bardzo chłodny i głęboki odcień czerwieni z jeszcze większą liczbą niebieskich tonów. Jest kremowa, ale po aplikacji zastyga na ustach na mat. Podczas noszenia nic się z nią nie dzieje, natomiast stopniowo znika podczas jedzenia i picia. Nie trzeba się jednak martwić o to, że się rozmaże. Nie podkreśla niedoskonałości ust, ani ich nie wysusza, więc kolejnego dnia śmiało mogę nałożyć na usta po raz kolejny.

Bourjois Rouge Velvet The Lipstick w kolorze 08 RUBI’S CUTE – jest to najcieplejszy odcień czerwieni, wpadający lekko w pomarańcz, jednak ciągle wpasowuje się w granicę, która mi pasuje. Ma cudowną konsystencję – jak wszystkie  pomadki tej serii – jest bardzo kremowa, przyjemna w aplikacji, ale na ustach jest całkowicie matowa. Rozprowadza się jak masełko zapewniając pełne krycie nasyconym kolorem.  Jej trwałość jest lepsza od tej L’oreal – na ustach wytrzymuje bardzo długo mimo rozmów, jedzenia czy picia.

Rimmel Stay Matte w kolorze 500 FIRE STARTED  – jedyna matowa czerwień w płynie jaką posiadam. Na początku obawiałam się, że będzie mocno wysuszać usta, ale bardzo miło się zaskoczyłam, ponieważ po całym dniu noszenia nic złego się z nimi nie dzieje. Dodając do tego fakt, że ma najmocniejsze krycie z wszystkich czterech pomadek oraz najdłużej się utrzymuje, śmiało mogę przyznać, że pod względem trwałości jest najlepsza. Z drugiej strony myślę, że przez swoje idealnie matowe wykończenie pasuje jedynie do pełnego idealnego makijażu twarzy, więc niestety używam jej tylko w dni, gdy na makijaż mogę poświęcić więcej czasu niż zazwyczaj.

 

A Wy lubicie czerwone usta i macie swoich faworytów ? Bardzo chętnie ich poznam, ponieważ jestem szminkoholikiem i lubię poznawać ( i kupować) nowości 🙂

Buziaki,
Paulina

Reklamy

NETFLIX – ULUBIONE SERIALE

Weekend to idealny czas aby na chwilę przysiąść i odetchnąć. A czemu by nie zrobić tego na kanapie przed telewizorem (na zewnątrz zima w pełni i temperatura nie zachęca do wychodzenia)?

Moim sposobem na udany weekend jest kilka odcinków ulubionego serialu.

Razem z mężem nie wyobrażamy sobie dnia bez chociaż jednego odcinka. Na co dzień włączamy sobie raczej luźne sitcom’y, ale gdy znajdziemy dobry serial, jesteśmy w stanie nie spać całą noc, czy poświęcić wolny weekend na obejrzenie całego sezonu. Netflix’a mamy od kilku lat i przez ten czas widzieliśmy już sporo – od tych najbardziej popularnych, po te mniej.

Chciałabym Wam przedstawić listę moich zdecydowanych faworytów od sci-fi, przez historyczne po te o superbohaterach Marvel’a.

Stranger Things | Dark | Riverdale

IZombie| Santa Clarita Diet

Narcos | Marseille | The Crown

13 Powodów | Mindhunter

Glow | Telefonistki

Luce Cage | Punisher | Daredevil

 

Aktualnie oglądam nowość: Seven Seconds i zapowiada się bardzo dobrze.

Widzieliście któryś z tych seriali ? Macie jakichś swoich faworytów, których powyżej nie wymieniłam ?

Koniecznie dajcie znać !

 

Buziaki,
Paulina