Zmysłowy duet od Le Petit Marseillais

Processed with VSCO with p5 preset

Markę Le Petit Marseillais poznałam wiele lat temu, gdy mieszkałam w Marsylii. Już wtedy bardzo spodobały mi się ich proste opakowania z bardzo ładnym logiem. Żele pod prysznic, szampony, odżywki czy kremy do rąk – wszystkie natychmiast skradły moje serce. Były i są to jedne z żeli pod prysznic, które są bardzo delikatne dla mojej skóry, a dzięki pięknym zapachom wieczorny prysznic zamieniają w odprężający rytuał. Wtedy moim ukochanym zapachem był Lilac (który od pewnego czasu niestety nie jest dostępny w Polsce) i zawsze gdy wracałam do Francji kupowałam sobie zapas tego produktu. Ucieszyłam się, gdy Le Petit Marseillais zaczął być dostępny u nas, dzięki czemu zawsze mogłam się zaopatrzyć w mój ulubiony żel.

Od niedawna zostałam Ambasadorką LPM, z czego bardzo jestem zadowolona – ponieważ możliwość poznawania nowości mojej ulubionej marki daje wiele radości i satysfakcji. Kilka dni temu otrzymałam swoją pierwszą przesyłkę ambasadorską w której znalazłam żel dla mnie – o zapachu granatu oraz żel dla mojego męża – pachnący czerwoną pomarańczą i szafranem. Oba te zapachy bardzo przypadły nam do gustu.

Damski jest to słodki owocowy zapach, który moim zdaniem dodaje energii, a zarazem koi zmysły i relaksuje. Zapach dla niego jest połączeniem ciężkiego męskiego zapachu z nutami słodyczy pomarańczy – bardzo przypadł on do gustu mojemu mężowi.

Jeśli chodzi o działanie – nie zawiodłam się. Żel ma gęstą konsystencję i już niewielka ilość wystarcza, aby uzyskać pianę i obmyć nim całe ciało. Najważniejszym dla mnie punktem jest to, że żele te nie podrażniają mojej skóry – nie powodują swędzenia, zaczerwienień  czy podrażnień. Dodatkowo zostawiają uczucie ukojenia i nawilżenia skóry.

Naszym zdaniem żele te są idealne dla skóry i zmysłów. Bardzo je lubimy i na pewno zostaną przy nas długi czas.

A Wy, znacie żele LPM? Mieliście okazję próbować tych zapachów?

#zmysłowyduet #ambasadorkalpm

 

Buziaki,
Paulina

Reklamy

Rewolucja w demakijażu – mleczko micelarne MIXA Hyalurogel

 

Jakiś czas temu otrzymałam od marki Mixa mleczko micelarne do demakijażu – dla skóry wrażliwej i odwodnionej. Po kilku tygodniach używania chciałabym podzielić się z Wami moją opinią na temat tego produktu.

Zacznę od tego, że od lat nie stosowałam mleczka do demakijażu. Kiedyś był to mój ulubiony sposób, jednak odkąd na rynku pojawił się duży wybór płynów micelarnych oraz żeli do mycia twarzy, odkryłam te, które konsystencją czy sposobem działania bardziej przypadły mi do gustu.

W mleczkach najbardziej przeszkadzały mi:
– lepka konsystencja i uczucie klejenia się po jego zastosowaniu,
– niedokładne zmywanie makijażu,
– podrażnienia okolicy oczu oraz szczypanie i zaczerwienienia skóry.

Mam cerę mieszaną i wrażliwą, przez co bardzo uważam na produkty, które stosuję. Coraz częściej zwracam uwagę na ich skład i wybieram te bez SLSów, parabenów, barwników i innych szkodliwych składników.

Opis tego mleczka bardzo mnie zaciekawił, dlatego postanowiłam wziąć udział w konkursie marki Mixa i zgłosić się do testowania. Zostałam wybrana jako jedna z 50 osób i kilka tygodni temu odebrałam paczkę, w której znalazłam 400 mililitrową butelkę produktu.

Producent informuje, że:
– micelarne mleczko do demakijażu jest przeznaczone dla skóry wrażliwej i odwodnionej (coś dla mnie),
– skutecznie oczyszcza i usuwa makijaż,
– przywraca uczucie nawilżenia, ukojenia i komfortu,
– w składzie znajdują się  między innymi kwas hialuronowy oraz micele,
– jest to produkt hypoalergiczny bez parabenów i etanolu.

Kiedyś przy poradzie pielęgnacyjnej usłyszałam, że mleczko do demakijażu bardzo dobrze sprawdza się nakładane na twarz palcami ( zamiast wacikiem – jak jest to polecone na opakowaniu), dlatego wraz z nowym produktem wypróbowałam również nową metodę demakijażu i to połączenie sprawdza się u mnie rewelacyjnie.

Mleczko ma stosunkowo lejącą konsystencję i nie pozostawia uczucia lepkości, dzięki czemu bardzo dobrze rozprowadza się na skórze i niewielka ilość wystarczy, aby rozetrzeć je na całej twarzy. Zgadzam się z tym, o czym zapewnia producent – skóra od razu jest nawilżona i ukojona. Dodatkowo podczas stosowania nie czułam szczypania, dyskomfortu, uczucia ściągnięcia ani nie zauważyłam zaczerwienień czy podrażnień.  Makijaż twarzy – podkład, korektor, puder, bronzer zeszły z twarzy całkowicie, a cera stała się miękka i gładka. Z przyzwyczajenia przejechałam twarz wacikiem nasączonym płynem micelarnym, który zebrał jeszcze resztę produktów, która została na twarzy, ale nie było tego dużo.

Co do demakijażu oczu – również jestem zachwycona. Mleczko nałożyłam palcami, chociaż miałam obawy, że szybko dostanie się do oczu, przez co je podrażni i zaczną szczypać. Jednak miło się zaskoczyłam – produkt owszem dostał się do oczu, ale nic po za tym! Czułam, jakbym miała w nim po prostu wodę, a usunięcie makijażu z oka było czystą przyjemnością. Dodatkowo, jest to pierwszy produkt, który tak dobrze poradził sobie ze zmyciem wszystkich kosmetyków i nie musiałam tego poprawiać płynem dwufazowym czy micelarnym.

Tak oczyszczoną buzię zostawiłam do wyschnięcia  – mleczko nie pozostawia nieprzyjemnego, lepkiego filmu na skórze, a po kilku minutach jest całkowicie niewyczuwalne.

Oczywiście próbowałam również stosować ten produkt wylewając go na waciki i przecierając nimi twarz, ale uważam, że zbyt wiele wacików potrzeba, aby dobrze twarzy wyczyścić oraz niepotrzebnie narażam skórę na tarcie, które dodatkowo ją podrażnia. Zdecydowanie moim ulubionym sposobem jest masaż palcami.

Po skończeniu demakijażu moja twarz jest ukojona, miękka, gładka i przede wszystkim czysta. Jestem zaskoczona, że wieczorna pielęgnacja mleczkiem daje mi taką przyjemność i zrewolucjonizowała mój dotychczasowy rytuał.

Znacie ten produkt? A może macie swoje ulubione sposoby na demakijaż? Koniecznie dajcie znać!

Buziaki,

Paulina