NOWY GADŻET – DEPILATOR BRAUN SILK EPIL 9

Wiele lat temu spróbowałam depilacji zwykłym urządzeniem, ale ból jaki temu towarzyszył sprawił, że pozostałam przy maszynkach do golenia. Teraz, po tak długim czasie dzięki wizaz.pl  mam okazję testować depilator Braun silk-epil 9 SkinSpa.
Jest on  wodoodporny, wyposażony w inteligentny czujnik SensoSmart™, który kieruje depilacją, zapewniając odpowiednią siłę nacisku.
Bardzo lubię takie wielozadaniowe urządzenia, ponieważ są bardzo praktyczne i nie trzeba kupować wielu produktów, które poźniej kurzą się na dnie szafy.

Ale przejdźmy do konkretów: w zestawie znajduje się samo urządzenie, ładowarka, szczoteczka do czyszczenia, piękny szary pokrowiec i wspomniane dodatkowe końcówki.

Końcówki:

  • do głębokiego masarzu (miętowa),
  • do głębokiego peelingu – ograniczająca wrastaniu włosków (niebieska),
  • do peelingu delikatnego (fioletowa),
  • 3 ochronne nakładki na powyższe końcówki,
  • do bliskiego kontaktu ze skórą, zapewniająca bardzo dokładną depilację,
  • z rolkami masującymi,
  • do depilacji twarzy,
  • głowica goląca
  • nasadka trymera

Do wyboru mamy 2 prędkości 1- wolniejszą i 2 szybszą. Na razie pozostaję przy pierwszej, ale myślę, że gdy moja skóra przyzwyczai się do uczucia wyrywania włosków będę ją dostosowywać w zależności od potrzeb.

Aby uzyskać najlepszy efekt depilator należy używać pod kątem 90 stopni do skóry i prowadzić go pod włos. Natomiast jeśli chodzi o siłę docisku – technologia SensoSmart pozwala na jego kontrolę i gdy przyciśniemy za mocno zaświeci się czerwone światełko. Ta sama lampka gdy świeci się na biało dokładnie wskazuje nawet najmniejsze włoski, dzięki czemu depilacja jest bardzo precyzyjna.

Jego wielką zaletą jest możliwość używania go na sucho oraz na morko – pod prysznicem czy w kąpieli.

Do moich pierwszych zabiegów depilacji używam końcówki z rolkami masującymi, aby od razu nie zniechęcić się bólem – i jest na prawdę super. Włoski znikają tuż po przejechaniu po skórze. Mega podoba mi się, że mogę wykonać ją oglądając serial w salonie, ale również pod prysznicem, podczas wieczornej pielęgnacji. Zapewne gdy już bardziej oswoję się z tym urządzeniem wypróbuję również końcówkę do bliskiego kontaktu ze skórą, ale na razie czeka ona na swoją kolej. Cały zabieg aktualnie trwa około 30 minut.

A co z bólem?

Jestem osobą mało odporną na ból i nie lubię go sobie zadawać. Pewnie dlatego do tej pory nie zaopatrzyłam się w depilator. Jednak ten model bardzo miło mnie zaskoczył. Przy jego użyciu odczuwalne jest lekkie szczypanie/mrowienie, które na początku daje dyskomfort, ale po dłuższej chwili oraz przy częstszym stosowaniu łatwo się do niego przyzwyczaić. Ten ból jest zdecydowanie mniejszy i bardziej znośny przy użyciu depilatora na morko. Wtedy skóra jest bardziej miękka. Jednak nawet na sucho, przy odpowiednim napięciu skóry nie

Inne funkcje

Nie mogłam się oprzeć nasadce masującej. Nie dość, że poprawia ona kolor skóry, krążenie krwi to cudownie odpręża. Świetnie sprawdza się na wszystkich częściach ciała – karku, stopach, plecach. Jest to zdecydowanie moja ulubiona nasadka.

Szczoteczki peelingujące są również super opcją. Ta fioletowa jest idealna opcja do oczyszczania twarzy czy skóry dekoltu. Natomiast niebieską wykonuję peeling miejsc depilowanych – i jak na razie bardzo dobrze spełnia swoje zadanie.

Głowica goląca z nasadką trymera to alternatywa dla używania maszynek jednorazowych na bardzo delikatnej skórze ( np. pod pachami i w miejscach intymnych).

Jedyne co mi pozostało do użycia – to końcówka do twarzy, której całe szczęście aktualnie nie potrzebuję.

Depilator Braun silk-epil 9 jest dla mnie świetnym rozwiązaniem. Depilacja nim jest szybka i bardzo skuteczna. Wiele dodatkowych końcówek sprawia, że urządzenie jest wielofunkcyjne, dzięki czemu pozwala na umilenie sobie wieczornych rytuałów masażem czy peelingiem.

Jeśli zastanawiacie się nad kupnem depilatora – bardzo go Wam polecam – świetnie się sprawdzi u osób początkujących jak i zaawansowanych.

Buziak,
Paulina

 

Reklamy

DOBRE I NIEDROGIE CZ.2

Dzisiaj przychodzę do Was z kolejnym wpisem z serii dobre i niedrogie i tak jak poprzednim razem opiszę Wam trzy kosmetyki polskich marek w bardzo dobry cenach.

Pierwszym z nim jest bronzer Lovely Chocolate, Matte Face Bronzer (Matowy puder brązujący) w odcieniu Milky Chocolate. Jest to piękny dość chłodny, jednak z odrobiną ciepłych tonów brąz, który w moim przypadku idealnie nadaje się do konturowania i opalenia twarzy. Po odpowiednim roztarci daje ładny, naturalny efekt nawet na mojej bardzo bladej skórze. Ma bardzo dobrą pigmentację, ale nie jest ona za mocna, dzięki czemu nie zrobimy sobie nim ciemnych plam na policzkach. Dobrze i łatwo się go blenduje i rozprowadza na skórze. Współgra z moimi wszystkimi podkładami ( a używam ich około 6 na zmianę). Fajnie pasuje do wielu odcieni róży i ciepłych i chłodnych rozświetlaczy. Te produkt przypominający kostki czekolady jest amknięty w wygodnym kartonowym opakowaniu z okienkiem, przez które widać jego część.  Jego cena to ok. 12 zł – ja dałam 6 zł na promocji w Rossmanie.

Pozostając przy makijażu twarzy, kolejnym produktem jest rozświetlacz w płynie marki Eveline – All in One, Cream Face Illuminator 02 Gold (Kremowy rozświetlacz do twarzy). Ma on bardzo lekką, kremową konsystencję, którą przyjemnie i łatwo się aplikuje. Stosuję go głównie jako rozświetlacz na kości policzkowe, ale można również zmieszać go z kremem lub podkładem i nałożyć na całą twarz. Jest on w złotych tonach, a efekt jaki daje to piękne naturalne rozświetlenie twarzy. On ze wszystkich moich rozśwetlaczy daje najbardziej naturalne wykończenie, dlatego fajnie się sprawdza nawet przy bardzo delikatnym i minimalistycznym codziennym makijażu. Cena regularna ok.12 zł – ja kupiłam go za ok 5zł na promocji w Rossmann.

Pomada do brwi WIBO w odcieniu blonde – odkąd pamiętam do makijażu brwi używam jasnych kredek w połączeniu z maskarą. Ten sposób sprawdzał mi się najlepiej, był szybki i daje naturalny efekt. Długo broniłam się przez zakupem pomady do brwi – no bo trzeba mieć do niej pędzelek, poświęcić malowaniu więcej czasu, robić do dokładniej, aby nie uzyskać zbyt mocnego i sztucznego efektu – po prostu wszystko mnie do niej zniechęcało. Ale tutaj również skusiła mnie promocja w Rossmanie – myślę sobie 10 zł i ostatnia sztuka odcieniu blond to znak, aby jej spróbować + same pozytywne opinie. I bardzo się cieszę, że wtedy ją kupiłam! W zestawie ze słoiczkiem jest dwustronny, mały pędzelek ze szczoteczką – którym bardzo dobrze i precyzyjnie można pomalować włoski – a szczoteczką wyczesać nadmiar produktu i nadać brwiom finalny kształt. Już podczas pierwszego użycia byłam zaskoczona jak szybko i sprawnie mi poszło. A do tego efekt końcowy to wcale nie były mocno wyrysowane brwi, lecz ładnie zaznaczony ich kształt i przyciemnienie (mam bardzo jasne brwi i całą oprawę oczu). Kolejne dni testowania, a moje dobre wrażenie nie ustało. Teraz ciężko mi będzie powrócić do malowania brwi kredką, ta pomada całkowicie wyparła je z mojej kosmetyczki 🙂 Cena regularna to ok. 25 zł.

Używałyście tych produktów? A może macie swoje ulubione rozświetlacze, bronzery lub pomady do brwi?

Buziak,
Paulina