NOWA PALETA CIENI OD CATRICE – SUPERBIA VOL.1 WARM COPPER

Hej! Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam drogeryjną paletę Cieni, w której się ostatnio zakochałam! Jest to nowość od Catrice – Superbia Vol.1 Warm Copper – idealna do wiosenno-letnich dziennych makijaży.

Jest to plastikowa paletka w odcieniu bladego różu, która zawiera w sobie aż 10 cieni w kształcie sześcianów i o dziwo wszystkie idealnie wpasowują się w mój makijażowy gust, co w przypadku gotowych palet bardzo rzadko ma miejsce. Sam wygląd i kształt palety jest dość nietypowy i ciekawy, jedynie brak lusterka jest dla mnie drobnym minusem.

Ale już pokazuję Wam jak prezentują się wszystkie kolorki, zerknijcie tylko niżej

E9D523BE-6035-4AE7-980E-2BA003C2B8D7

Cała paleta to ciepłe odcienie beżu, złota, brzoskwini i brązu. Znajduje się w niej 8 cieni błyszczących/satynowych i tylko dwa matowe – za to idealnie dobrane –  czyli bazowy, cielisty beż, i średni brąz idealny do podkreślenia załamania powieki. Na takiej matowej bazie możemy wykonywać dowolne połyskujące kombinacje kolorystyczne.

W górnym rzędzie palety znajdują się jaśniejsze odcienie – od bazowego beżu, o którym już wspomniałam, przez połyskujący biały, po błyszczące odcienie szampańskie i złote.

C075C8A2-6C23-49D0-9705-7F05B25317D7

W dolnym rzędzie znajdziemy brązy i bardziej miedziane odcienie

3722A119-DE7B-46C3-8FEF-5CD2CF71866A

Już po swatchach możecie zobaczyć, że pigmentacja tych cieni jest bardzo dobra. Wystarczy lekko zanurzyć w nich pędzel lub palec i od razu wydobywa się z nich maksymalna intensywność kolorów. Bardzo dobrze się je aplikuje na skórę, od razu się do niej przyczepiają nie pozostawiając plam. Rozcieranie, blendowanie i łączenie ze sobą kolorów jest również bardzo proste i bezproblemowe, dzięki czemu szybko i łatwo można wyczarować zarówno lekki dzienny makijaż, jak i ciemniejsze, wieczorowe smoky eyes. Na powiekach prezentują się rewelacyjnie i utrzymują się przez cały dzień – nie zbierają się w załamaniach, nie znikają, nie tworzą plam i nie odbijają się.

Jedyny mały minusik za osypywanie się podczas aplikacji, które o ile nie jest bardzo uciążliwe przy aplikacji jasnych odcieni, to przy ciemniejszych może dać się we znaki. Ale można sobie z tym poradzić np. podczas aplikacji palcem osypywanie jest znacznie mniejsze niż przy użyciu pędzla.

Zalety:

  • idealnie dobrane kolory,
  • intensywna pigmentacja,
  • łatwe w aplikacji i rozcieraniu,
  • nie robią plam,
  • trwałe – nie zbierają się w załamaniu powieki,
  • ładny desing palety.

Wady:

  • osypują się,
  • brak lusterka.

Moim zdaniem jest to jedna z piękniejszych palet jakie mam w swojej kolekcji i jedyna, z której używam wszystkich cieni – kolorystycznie nie ma tu żadnych kompromisów. Zalety, które wymieniłam powyżej w połączeniu z ogólnodositępnością w drogeriach oraz ceną (ok. 40zł) szybko przyćmiewają dwie drobne wady, z którymi da się żyć. Jestem bardzo na tak i polecam ją wszystkim, którzy tak jak ja lubią połyskujące makijaże w ciepłych tonach, ponieważ w tej palecie nawet jednym odcieniem można wykonać cały makijaż.

A jak Wam się ona podoba? Lubicie takie kolorki, czy wolicie inne odcienie?

Buziak!
Paulina

Reklamy

NOWOŚCI W KOSMETYCZCE – ORIFLAME THE ONE

Hej! Niedawno na instagramie i w moich filmach na youtube pokazałam Wam nowości od Oriflame z linii The One. Dzisiaj czas na dokładniejszą recenzję całego zestawu. Tutaj znajdziecie szybkie rozpakowanie paczki, a tutaj makijaż w stylu paryskim, który wykonałam w całości kosmetykami Oriflame, w tym również serią The One.

Zamówiłam sobie z ciekawości cztery produkty do makijażu:

  • Podkład Oriflame The One EverLasting odcień Fair Nude
  • Korektor Oriflame The One EverLasting Precision odcień Fair Beige
  • Pomadka w sztyfcie: The One Colour Stylist Ultimate odcień Melted Caramel
  • Matowy mus do ust: The One Lip Sensation odcień Toffee Cream.
Podkład Oriflame The One EverLasting odcień Fair Nude Korektor Oriflame The One EverLasting Precision odcień Fair Beige
Podkład Oriflame The One EverLasting odcień Fair,  Nude Korektor Oriflame The One EverLasting Precision odcień Fair Beige

Podkład The One EverLasting odcień Fair Nude

Podkład zamknięty jest w wygodnej szklanej buteleczce z pompką. Ma bardzo przyjemną lekką konsystencję, którą szybko rozprowadza się na twarzy palcami, gąbeczką czy pędzlem. Pięknie wtapia się w skórę, nie robi plam i nie waży się. Daje bardzo ładny, naturalny i lekko rozświetlony efekt, dzięki czemu twarzy wygląda na wypoczętą, promiennie i zdrowo. Jego krycie nazwałabym średnim z możliwością budowania bez efektu maski. Bardzo ładnie ujednolica koloryt skóry, niweluje zaczerwienienia i drobne przebarwienia, ale nie kryje całkowicie. Przypudrowany utrzymuje się na mojej skórze całkiem nieźle – zaczerwienienia zaczynają prześwitywać po około 8-9 godzinach od nałożenia, jednak strefa T a zwłaszcza płatki nosa i broda świecą się po około 3-4 godzinach i wymagają przypudrowania, co w moim przypadku jest jak najbardziej normalne. Ponadto podkład nie podkreśla rozszerzonych porów, nie wysusza skóry, nie zapycha jej i nie uczula. Rewelacyjnie sprawdza się na co dzień i zdecydowanie jest to formuła dla fanek naturalnego i delikatnego wykończenia.

Jeśli chodzi o sam kolor to Fair Nude jest bardzo ładny z żółtymi tonami, które pomagają niwelować zaczerwienienia. Poniżej przedstawię Wam jak prezentuje się na ręce, ale tam moja skóra jest bardzo blada i widać mocny kontrast kolorystyczny, natomiast idealnie pasuje do koloru mojej twarzy, która jest ciemniejsza.

A4A57889-E5CF-4982-B658-08056F3BA84D
Podkład Oriflame The One EverLasting odcień Fair Nude
Podkład Oriflame The One EverLasting odcień Fair Nude
Podkład Oriflame The One EverLasting odcień Fair Nude

Korektor Oriflame The One EverLasting Precision odcień Fair Beige

Korektor zamknięty jest w poręcznym, cieniutkim opakowaniu z aplikatorem w formie błyszczyka z dość malutkim zakończeniem całkiem dobrze sprawdza się podczas nakładania kosmetyku pod oczy i na powiekę.

Ma przyjemną gęstą konsystencję, którą przyjemnie rozsmarowuje się na skórze. Tuż po aplikacji czuć, że ma w sobie właściwości nawilżające – nie obciąża i nie wysusza skóry pod okiem. Jego krycie na moich mocnych, fioletowych zasinieniach pod oczami jest zadowalające – nazwałabym je średnie z możliwością dobudowania. Przez pierwsze kilka godzin po nałożeniu wygląda bardzo dobrze, otwiera spojrzenie, rozjaśnia je i nadaje mu świeżości. U mnie po około 4 godzinach zaczynają prześwitywać fioletowe zasinienia, jednak mam tak z prawie każdym korektorem, myślę, że przy mniej wymagającej skórze może utrzymywać się jeszcze lepiej i jeszcze dłużej. Nie zbiera się jakoś mocno w zmarszczkach mimicznych, co moim zdaniem jest dużym plusem. Co do odcienia to Dair Beige to beż, który ma mocno żółte tony, które ładnia na pierwszy rzut oka rozjaśniają powiekę i pokrywają fioletowe niedoskonałości. Mam dość jasną karnację i ten odcień sprawdził się u mnie bardzo dobrze, zwłaszcza z podkładem TheOne Everlasting Foundation w odcieniu Fair Nude.

Korektor Oriflame The One EverLasting Precision sprawdza się w moich codziennych, naturalnych i lekkich makijażach i odpowiada moim oczekiwaniom jeśli chodzi o kosmetyki „na pół dnia”, chociaż dołożona warstwa po kilku godzinach również wygląda ładnie i nie robi efektu skorupki pod oczami, a jego małe i smukłe opakowanie idealnie sprawdza się w podróż czy do torebki.

Korektor Oriflame The One EverLasting Precision odcień Fair Beige
Korektor Oriflame The One EverLasting Precision odcień Fair Beige
Korektor Oriflame The One EverLasting Precision odcień Fair Beige
Korektor Oriflame The One EverLasting Precision odcień Fair Beige

A teraz przyszedł czas na pomadki, czyli to co tygryski lubią najbardziej 🙂

Na górze: The One Colour Stylist Ultimate odcień Melted Caramel Na dole: Matowy mus do ust: The One Lip Sensation odcień Toffee Cream
Na górze: The One Colour Stylist Ultimate odcień Melted Caramel Na dole: Matowy mus do ust: The One Lip Sensation odcień Toffee Cream

Oriflame Matowy mus do ust: The One Lip Sensation odcień Toffee Cream

Jest to matowa pomadka w płynie o dość malutkim i wygodnym standardowym aplikatorze. Ma ona niesamowicie lekką konsystencję, która jest niemal niewyczuwalna na ustach zarówno podczas aplikacji jak i podczas noszenia. Kolor Toffee Cream jest to bardzo ładny, jasny odcień nude, który pokrywa wargi już przy pierwszej warstwie. Mimo tego, że jest to pomadka matowa nie zastyga ona na pełen mat i przez cały czas noszenia pozostaje na ustach bardzo naturalna. Nie robi się z niej skorupa, zjada się równomiernie i nie rozmazuje się. Co do jej trwałości to nie jest ona najlepsza, biorąc pod uwagę, że jest to pomadka matowa, ale jest tak pewnie przez to że na ustach pozostawia takie piękne naturalne wykończenie, co jestem jej w stanie wybaczyć bo to cenię sobie bardziej od trwałości. Bardzo ją polubiłam za ocień, przyjemną konsystencję musu i uczucie jakie pozostawia na ustach przez wiele godzin. Kolor możecie zobaczyć na poniższym zdjęciu – dolny swatch.

4DC26B68-8880-42C9-B4A9-492318120058
Na górze: The One Colour Stylist Ultimate odcień Melted Caramel Na dole: Matowy mus do ust: The One Lip Sensation odcień Toffee Cream

Pomadka w sztyfcie: The One Colour Stylist Ultimate odcień Melted Caramel

The One Colour Stylist Ultimate odcień Melted Caramel
The One Colour Stylist Ultimate odcień Melted Caramel

Ta pomadka to już standardowa formuła w wykręcanym sztyfcie. Odcień Melted Caramel to przepiękny, ciepły odcień nude lekko wpadający w brąz – ostatnio moje uzależnienie. Pomadka ma bardzo kremową, miękką konsystencję, dzięki czemu aplikacja to sama przyjemność – bardzo łatwo się ją rozprowadza na ustach. Ponadto jest bardzo mocno napigmentowana i już przy pierwszym zetknięciu z wargami pozostawia na nich intensywny kolor. Jeśli chcecie mieć trochę lżejszy efekt polecam aplikację palcem lub pędzelkiem, jeśli chcecie uzyskać pełne krycie to nakładajcie ją bezpośrednio z opakowania.  Jest bardzo komfortowa w noszeniu i aksamitna, prawie niewyczuwalna, nie lepi się, nie rozmazuje i nie zastyga. Jest to zdecydowanie typ pomadek trwałych, ale satynowych, czyli szybko transferuje na szklankach czy sztućcach, ale bez jedzenia i picia utrzymuje się na ustach długo. Jeśli się zjada, to bardzo równomiernie, a przy poprawkach czy dołożeniu kolejnej warstwy wygląda równie dobrze. Nie wysusza ust i pozostawia je lekko nawilżone.

Tak prezentują się moje nowości od Oriflame, które testowałam przez ostatnie kilka tygodni. Koniecznie dajcie mi znać, czy macie swoich faworytów z serii The One lub innych.

Buziak!
Paulina