DOMOWE SPA Z BOTANICALS HOME SPA OD JOANNA

Lubię wykorzystywać luźniejszy weekendowy czas aby zadbać bardziej o moją skórę fundując sobie trochę relaksu. Od niedawna w tym moim rytuale towarzyszyła mi seria Botanicals For Home Spa „Czarna Róża” od matki Joanna. W jej skład wchodzi peeling do ciała, żel pod prysznic, balsam do ciała i krem do rąk. Dziś chciałabym Wam przybliżyć właśnie te kosmetyki.

Markę Joanna znam dobrze już od bardzo wielu lat, jednak ostatnio dość rzadko jej kosmetyki trafiały do mojej łazienki. Bardzo się ucieszyłam, że mogłam przetestować tę nowość i przypomnieć sobie jak bardzo kiedyś lubiłam produkty Joanny.

Cała seria pachnie przepięknie, jest to słodki, dość ciężki kwiatowy zapach, który w chłodne wieczory otula i relaksuje (mi przypominają moje ulubione jesienno-zimowe perfumy Burberry Brit). Seria z czarną różą przeznaczona jest do pielęgnacji skóry suchej, więc idealna dla mnie.

Peeling zamknięty jest w wygodnej wyciskanej tubce, dzięki czemu szybko wydobywa tyle, ile potrzeba. Jest to żelowa konsystencja, która zawiera bardzo dużo drobinek, łatwa w aplikacji na wszystkich częściach ciała. Taka żelowa formuła pozwala na dokładne i sprawne roztarcie peelingu, który dokładnie ściera martwy naskórek. Skóra po użyciu jest wygładzona, oczyszczona, a jej koloryt jest poprawiony. Mimo swojego ciemnego koloru nie barwi skóry ani armatury w łazience, o co na początku się obawiałam. Chętnie sięgam po niego dwa razy w tygodniu.

Żel pod prysznic ma bardzo przyjemną, kremową konsystencję, która dokładnie myje i dodatkowo nawilża skórę. Po użyciu jest ona pachnąca, wygładzona i mięciutka. Ponadto nie uczula i nie wysusza mojej dość delikatnej skóry, przez co bardzo się polubiliśmy.

Balsam zamknięty jest w bardzo wygodnym opakowaniu z pompką – bardzo lubię to rozwiązanie, ponieważ szybko i łatwo można go zaaplikować. Ma dość lekką formułę, dzięki czemu szybko się go rozsmarowuje. Nie lepi się, wchłania się błyskawicznie i nie pozostawia klejącego się filmu. W jego składzie znajduje się 10% masła shea, które poprawia kondycję skóry. Po użyciu skóra jest nawilżona i przyjemna w dotyku, a przy regularnym stosowaniu zauważyłam, że miejscowe przesuszenia zniknęły i już się nie pojawiają.

Krem do rąk w dość dużej tubce (75g) sprawdza się rewelacyjnie. Ma również lekką konsystencję, która bardzo szybko się wchłania pozostawiając dłonie nawilżone i odżywione. No i ten piękny zapach. Dla mnie rewelacja.

Cała seria sprawdza się u mnie rewelacyjnie, zapach mocno relaksuje, a kosmetyki w dużym stopniu odżywiają i nawilżają skórę, dzięki czemu jest ona gładsza i w lepszej kondycji.

Mieliście już okazję przetestować te kosmetyki? Lubicie robić sobie domowe spa?

Buziak,
Paulina