NIVEA MICELARNE MLECZKO I TONIK Z WODĄ RÓŻANĄ

Moja skóra kocha wszystkie kosmetyki z dodatkiem róży, a jeśli dodatkowo są to produkty micelarne to sukces murowany. Tak właśnie jest w przypadku Micelarnego Mleczka i Toniku z wodą różaną – nowości od Nivea.

Jest to bardzo delikatne i pięknie pachnące mleczko do demakijażu i pielęgnacji skóry twarzy. Jego głównym zadaniem jest zmycie nawet wodoodpornego makijażu przy maksymalnej delikatności dla skóry i tak właśnie sprawdza się najlepiej.

Kosmetyk zamknięty jest w bardzo ładnej i wygodnej w użyciu buteleczce, z której łatwo można wylać sobie tyle kosmetyku ile jest nam potrzeba. Dodatkowo dość lejąca, ale nie za rzadka konsystencja pomaga w idealnej aplikacji produktu na wacik oraz z wacika na twarz i nic się nie rozlewa.

Mleczko już przy pierwszym kontakcie ze skórą usuwa z niej makijaż, wystarczy tylko kilka pociągnięć aby dokładnie zmyć go z całej twarzy. Używałam go na dwa sposoby i w obu sprawdza się bardzo dobrze – nakładane tradycyjnie wacikiem lub palcami bezpośrednio na twarz (tak jakbyśmy używały żelu do twarzy). Skutecznie usuwa makijaż, świetnie radzi sobie nawet z długotrwałymi, matowymi pomadkami.  Skóra po demakijażu jest nawilżona ukojona i gładka. Mleczko nie podrażnia, nie uczula i nie zapycha co moim zdaniem jest jego kolejnym plusem.

Niestety ma ono mały minus – producent na opakowaniu uprzedza, aby unikać kontaktu z oczami. Zauważyłam to dopiero po tym, gdy chciałam zmyć nim tusz do rzęs i oczy zaczęły mnie szczypać. A szkoda, bo lubię używać jednego kosmetyku do demakijażu całej twarzy, a tak muszę sięgać po dodatkowy produkt.

Podsumowując – mleczko micelarne z tonikiem Micellair świetnie radzi sobie z usunięciem zarówno lekkich dziennych makijaży jak i tych mocniejszych, czy trwałych matowych pomadek. Łagodzi skórę i jest dla niej bardzo delikatne. Niestety nie nadaje się do demakijażu oczu.

Używacie mleczek do demakijażu?

Buziak,
Paulina

 

 

Reklamy

PŁYN MICELARNY NIVEA URBAN SKIN DETOX

Już od wielu lat płyn micelarny jest podstawą mojego demakijażu i pielęgnacji. Wieczorami zawsze pomaga mi w zmywaniu makijażu, a rano lubię nim przetrzeć twarz, by ją przemyć z brudu. Przeszłam już przez wiele marek i rodzajów i znalazłam już kilku faworytów oraz kilka odrzuciłam.

Niedawno w ramach akcji #przyjaciółkiNivea otrzymałam do przetestowania nowość z serii Urban Skin Detox – płyn micelarny zawierający formułę 3w1 z ekstraktem z zielonej herbaty i alg. Efektywnie usuwa makijaż, zanieczyszczenia i sebum, łagodnie i skutecznie oczyszcza oraz matuje.

Wielka butla zawiera aż 400 ml produktu, a już niewielka ilość wylana na wacik pozwala przetrzeć nim całą twarz. Myślę, że taka pojemność spokojnie starczy mi na kilka miesięcy stosowania.

Płyn bardzo dobrze radzi sobie z demakijażem oka. Mocne, kolorowe cienie na powiekach i gruba warstwa tuszu do rzęs mu niestraszne. Wystarczy chwila, aby wszytko zniknęło. Płyn nie podrażnia oczu i nie powoduje pieczenia czy zaczerwienień.

Podobnie jest z makijażem skóry, bez względu na to, czy mam lekki dzienny makijaż, czy mocny, kryjący podkład, daje sobie radę ze wszystkim. Dodatkowo jest bardzo delikatny dla skóry, nie zapycha jej, nie podrażnia. Pozostawia ją oczyszczoną, ukojoną i zrelaksowaną.

Jest to bardzo dobry płyn micelarny, po który sięgam bardzo chętnie i stał się ostatnio moim must have w kosmetyczce.

Znacie serię Urban Skin Detox od Nivea? To jest mój pierwszy kosmetyk z tej linii, ale wiem, że są też maseczki i kremy – są warte wypróbowania?

Buziak,
Paulina