LILY LOLO KOSMETYKI MINERALNE – BRONZER I BŁYSZCZYK

Kosmetyki mineralne są coraz bardziej bliskie mojemu sercu. Najchętniej sięgam po nie latem, ponieważ ich lekkie składy nie zapychają mojej skóry. Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić nowości w mojej kosmetyczce nieznanej mi dotąd marki Lily Lolo.

Lily Lolo jest angielską firmą zajmującą się produkcją kosmetyków mineralny. Wcześniej słyszałam o jej kosmetykach, ale nigdy nie miałam okazji ich przetestować – aż do teraz. W mojej kosmetyczce znalazł się bronzer i błyszczyk.

Bronzer zamknięty jest w cieniutkim plastikowym opakowaniu z lusterkiem – bardzo poręcznym i idealnym do kosmetyczki. Jego odcień Honolulu na pierwszy rzut oka wydaje się dość ciemny, ale po aplikacji na skórze jaśnieje – są to dość ciepłe, ale nie pomarańczowe tony, co sprawia, że nałożony na pliczek bardzo ładnie go podkreśla i jednocześnie nadaje efekt skóry muśniętej słońcem. Przyjemnie isę go aplikuje i rozciera, ma bardzo dobrą pigmentację – ani za słabą, ani za mocną, więc łatwo można nim pracować i budować efekt intensywności, ale nie zrobimy sobie nim plam. Jestem bardzo blada i mega podoba mi się efekt jaki daje na moich policzkach. Nie robi plam, nie zrobicie sobie nim krzywdy i utrzymuje się bardzo dobrze, chociaż tutaj dużą rolę gra podkład, który pod niego jest nałożony – na lekkich kremach BB znika dość szybko, na długotrwałych i mocno kryjących pdkładach trzyma się nienagannie nawet 10 godzin.

IMG_5483

Błyszczyk Lily Lolo w odcieniu English Rose to zdecydowanie mój kolor. Ostatnio coraz częściej rezygnuję z matowych pomadek właśnie na rzecz błyszczyków. Błyszczyk Lily Lolo ma przyjemną, gęstą konsystencję, ale nie jest ona zbyt lepiąca. Kolorek English Rose to przepiękne połączenie jasnego różu i tonów nude – moje ulubione, przepięknie podkreśla mój naturalny kolor ust, nadając im lekkiego różowego koloru i intensywnego blasku. Bez jedzenia i picia utrzymuje się na ustach dość długo bo nawet do 3 godzin, myślę, że to zasługa tej gęstej formuły. Bardzo się polubiliśmy i towarzyszy mi codziennie w torebce.

Jestem bardzo mile zaskoczona kosmetykami Lily Lolo, podoba mi się ich szata graficzna, opakowania i oczywiście to co jest w środku. Bronzer ma piękny kolor, jest łatwy w aplikacji i długotrwały, to samo mogę powiedzieć o błyszczyku. Mam chrapkę na kolejne produkty tej firmy, może już ją znacie i możecie mi coś polecić?

Buziak!
Paulina

Reklamy

MAKIJAŻ MINERALNY I NOWOŚCI OD ANNABELLE MINERALS

Wiosną i latem, kiedy wysokie temperatury nie sprzyjają mocnemu makijażowi zamieniam kosmetyki kolorowe na te lżejsze i bardziej przyjazne dla skóry. Już rok temu mój wybór padł na kosmetyki mineralne od Annabelle Minerals i niezmiennie przy nich pozostaję. Jeśli jesteście ciekawi produktów, których używałam w zeszłym roku zapraszam Was na ten wpis. Nadal je mam w swojej kosmetyczce i bardzo lubię, ale od tamtego momentu moja kolekcja znacznie powiększyła się o kolejne nowości, ponieważ marka Annabelle co chwila zaskakuje.

Rok temu w skład mojej kolekcji wchodziły trzy produkty – podkłąd kryjący w odcieniu Golden Fairest, korektor mineralny w odcieniu medium oraz mineralny róż coral. Kolor podkładu Golden Fairest jest idealnie dopasowany do odcienia mojej skóry, dlatego w ciemno zamówiłam nowości w tym samym kolorze – Mineralny podkład rozświetlający oraz korektor i teraz moja kolekcja do makijażu twarzy zawiera aż cztery kosmetyki.

Podkład mineralny Annabelle Minerals Golden Fairest

IMG_9368

O podkładzie kryjącym i korektorze możecie przeczytać więcej we wpisie, który opublikowałam w zeszłym roku (nowy korektor ma identyczne właściwości, jedynie jego jaśniejszy odcień pozwala na zakrywanie niedoskonałości na całej twarzy bez obawy powstania ciemnych plam,  idealnie stapia się kolorem podkładu i moją skórą), a dziś chciałabym zwrócić Waszą uwagę na Mineralny podkład rozświetlający. Ten kosmetyk jest zdecydowanie mniej kryjący, natomiast nadal bardzo ładnie wyrównuje koloryt skóry nadając jej piękny odcień i promienny blask dzięki drobinkom w nim zawartych. Zakrywa lekkie zaczerwienienia, jednak z zasinieniami pod oczami czy mocniejszymi niedoskonałościami nie daje sobie rady, dlatego najchętniej sięgam po niego w dni, gdy potrzebuję tylko delikatnego efektu, a moja skóra nie zmaga się z problemami. Utrzymuje się przez kilka godzin i znika dość równomiernie bez plam, zbierania się w zmarszczkach czy mocnego świecenia w strefie T. Również drobinki, których trochę się obawiałam są na mojej skórze wręcz niewidoczne, ale jednocześnie nadają skórze taki promienny i zdrowy wygląd, który jest bardzo naturalny. Mineralny podkład rozświetlający dzięki swojemu krótkiemu składowi nie zapycha skóry, nie wysusza jej i nie obciąża. U mnie sprawdził się bardzo dobrze i daje wykończenie, po które sięgam bardzo często na co dzień. Jest to pierwszy podkład rozświetlający w mojej makijażowej kolekcji i przyznam, że na początku trochę się go obawiałam, jednak ten blask, który daje jest świetny.

Kolejnymi nowościami od Annabelle Minerals są róże mineralne w nowych kolorach – ROSE, który jest w ofercie od dawna i nowość róż rozświetlający ze złotymi połyskującymi drobinkami Peach Glow. Oba róże mają rewelacyjną pigmentację dzięki czemu już niewielka ilość wystarczy, aby ładnie podkreślić nimi policzki (mi zawsze wysypuje się ich za dużo i wystarcza mi to na kilka użyć). Na skórze wyglądają bardzo naturalnie i ładnie stapiają się zarówno z podkładami mineralnymi jak i tymi w płynie. ROSE jest pięknym delikatnym różowym odcieniem nadającym buzi zdrowego rumieńca i pięknie komponującym się z wieloma makijażami oka czy ust, PEACH GLOW jest to ciepły, brzoskwiniowy odcień połyskujący na złoto idealny na wiosnę i lato. Jego drobinki ślicznie mienią się w słońcu dodając twarzy blasku i spokojnie można go używać bez rozświetlacza. Jego ciepły odcień sprawdza się u mnie z brzoskwiniowymi makijażami oka lub tylko z tuszem na rzęsach. Oba róże utrzymują się na policzkach przez cały dzień i podobnie jak podkłady mineralne w żaden sposób nie szkodzą mojej skórze.

Kolejną nowością od Annabelle Minerals jest przepiękny rozświetlacz mineralny w złotym odcieniu Royal Glow. Jest to ciepły odcień, który na na skórze daje piękną mieniącą się taflę (na zdjęciu tego nie widać, ale w świetle dziennym jest rewelacyjnie). Jego intensywność bardzo łatwo można budować, dzięki czemu w zależności od potrzeb uzyskamy od delikatnego efektu rozświetlenia po mocne glow. Annabelle Minerals ma w swojej ofercie jeszcze jeden odcień tego rozświetlacza delikatnie jaśniejszego, na który również ma chrapkę 😀

ANNABELLE MINERALS RÓŻ - ROSE, PEACH GLOW, ROZŚWIETLACZ ROYAL GLOW

IMG_9375

Teraz przyszła kolej cienie do powiek. W mojej kolekcji mam trzy odcienie Vanilla – delikatny, bazowy, matowy beż, Candy – ciepły bardzo jasny pomarańcz, Ice Cream – odcień, który trudno mi opisać, coś pomiędzy delikatnym chłodnym różem, a lekkim brązem. Wszystkie cienie są bardzo wydajne i tak samo jak w przypadku pozostałych kosmetyków mineralnych Annabelle Minerals wystarczy niewielka ilość aby rozprowadzić je na całej powiece. Mają lekką pigmentację, którą można budować bez efektu skorupki – nałożone pędzelkiem są bardzo delikatne, nałożone palcem zyskują na intensywności, a aplikując je na mokro możemy wydobyć z nich maksimum pigmentu. Utrzymują się na powiece przez cały dzień, nie zbierają się w załamaniu, nie rolują się i nie znikają. Pięknie wyglądają solo, ale można je połączyć ze sobą w bardziej kolorowy i intensywny makijaż. Są one takim moim must have przy szybkich, codziennych makijażach oka, gdzie nakładam jeden lub dwa odcienie, dodaje tusz do rzęs i gotowe.

Annabelle Minerals cienie mineralne Vanilla, Candy, ICe Cream

IMG_9379

Podsumowując kosmetyki mineralne od Annabelle Minerals – ciągle jestem ich wierną fanką na okres wiosenno-letni. Nowe produkty i odcienie dobrze mi znanych kosmetyków szybko skradły moje serce i stały się obowiązkowymi pozycjami w moim codziennym makijażu, który jest delikatny dla skóry i wygląda bardzo naturalnie.

IMG_8584

Dajcie mi znać czy słyszeliście już o kosmetykach mineralnych i czy macie wśród nich  jakichś swoich faworytów.

Buziak!
Paulina