PORANNA PIELĘGNACJA TWARZY – AKTUALIZACJA

Ostatnio podzieliłam się z Wami moją aktualną pielęgnacją włosów – post na tematk kosmetyków, których używam na co dzień znajdziecie tutaj i tutaj.
Pomyślałam, że napiszę Wam również jakich kosmetyków do pielęgnacji twarzy aktualnie używam i zrobię z tego mini serię, a na pierwszy ogień pójdzie poranna pielęgnacja.

Rano, w pośpiechu, między łykiem kawy, a gryzem śniadania często zapominamy o tym, żeby pod makijaż nałożyć krem lub inne produkty pielęgnujące naszą skórę. Ja przez lata starała się wyrobić sobie taki naweyk, metodą prób i błędów, stosując wiele kosmetyków, aż w końcu wyrobiła sobie poranną rutynę, która sprawdza mi się bardzo dobrze.

1. Oczyszczanie

FA695820-5F47-4F72-816C-97AEA58E6B88

Pierwszym krokiem w mojej porannej pielęgnacyjnej rutynie jest oczyszczanie twarzy – tutaj zazwyczaj wybieram kosmetyki delikatne, które zmyją ze skóry zanieczyszczenia powstałe w nocy i pozostałości kosmetyków, które nałożyłam poprzedniego wieczora. Aktualnie używam żelu do mycia twarzy Pixi z linii Glow Tonic, który jest bardzo delikatny, nie podrażnia skóry ani oczu i dobrze radzi sobie z oczyszczeniem.

PORANNA PIELĘGNACJA TWARZY -  AKTUALIZACJA
PORANNA PIELĘGNACJA TWARZY – AKTUALIZACJA

2. Serum

Szybko wchłaniające się, lekkie serum to pierwszy krok nawilżania mojej skóry. Takie właśnie jest serum od Pixi z linii Glow Tonic. Mała kropelka wystarcza aby rozprowadzić je na całej twarzy i trzeba być ostrożnym, aby nie wylać go za dużo, bo wtedy potrafi się kleić i długo wchłaniać. Ale przy małej ilości nałożonej na twarz bardzo dobrze się wchłania, nie pozostawia lepkiego filmu, a skóra jest nawilżona i gładka, przygotowana na kolejne kroki pielęgnacji.
3. Nawilżanie
Tutaj stawiam zawsze na lekkie kremy, najczęściej o naturalnych składach. Aktualnie używam zamiennie dwóch kremów polski marek:
Naffi od Iossi to krem, któremu poświęciłam osobny post, który znajdziecie tutaj. Jest bardzo lekki, szybko się wchłania i stanofi super bazę pod makijaż.
Anti Pollution marki Orientana nie tylko nawilża i odżywia, ale również chorni skórę przed złymi czynnikami środowiska zewnętrznego – on również doczekał się oddzielnego postu na blogu i nzajdziecie go tutaj. Jego konsystencja jest również lekka, idealna w porannym biegu.
4. Skóra pod oczami
Codziennie obciążana korektorami skóra pod oczami wymaga dodatkowej pielęgnacji. Ostatnio powróciłam do kremu, o którym pisałam w zeszłym roku. Jest to Arganowy krem pod oczy od Nacomi – jest kremem naturalny, lekkim i dobrze nawilżającym skórę wokół oczu. Odkąd go używam zauważyłam, że wcale się ona nie przesusza ani pod oczami, ani na powiekach, bez względu na to jak mocnych korektorów używam. Szybko się wchłania, dzięki czemu po kilku łykach kawy mogę zaczynać makijaż.
5. Ochrona przeciwsłoneczna 
Ochrona przeciw promieniowaniu słoneczne UVA/UVB jest jednym z kluczowych kroków mojej codziennej pielęgnacji bez względu na porę roku, chociaż wiadomo, że latem nie można o niej zapominać. Latem często używam kremów koloryzujących lub kremów tyby BB/CC z wysokimi filtrami i jeśli taki właśnie makijaż wykonuję nie dokładam dodatkowego kremu z filtrem pod makijaż. Natomiast jeśli używam zwykły podkład, którego ochrona często jest niższ niż 50+ to zawsze dodaję mój ulubiony krem z filtrem od SVR. Ma lekką konsystencję, wchłania się niemal natychmiast i nie pozostawia na skórze białych śladów. Więcej o nim przeczytacie w tym poście, bo go również opisywałam bardziej szczegółowo.
Jak możecie zobaczyć, moja poranna pielęgnacja składa się z pięciu głównych kroków i może wygląda to na długi poranny rytuał, to dobierając odpowiednie konsystencją i działaniem kosmetyki, które wchłaniają się szybko i dobrze spisują się pod makijaże, ten czas jest ograniczony dosłownie do około 5-ciu minut. Ponadt pisząc ten post zauważyłam, że większość kosmetyków, których rano używam są kosmetykami naturalnymi, o dobrych skłądach – myślę, że jest to potwierdzeniem tego, że coraz bardziej i chętniej przechodzę na tę naturalną stronę pielęgnacji. I ostanioą rzeczą, którą spostrzegłam pisząc ten post to to, że wszystkie kremy opisywałam już wcześniej na blogu i mają one swoje szczegółowe recenzje, co również jest potwierdzeniem tego, że chętnie używam kosmetyki, które testuję i często trafiam na prawdziwe perełki, które zostają ze mną na dłużej.
A ja wygląda Wasza poranna pielęgnacja? Przykuwacie do niej większą uwagę i poświęcacie trochę czasu, czy rano raczej stawiacie na szybki bieg ?
Buziak!
Paulina
Reklamy

NATURALNA PIELĘGNACJA TWARZY BOTANIC SKIN FOOD

Na moim blogu jak i w mojej kosmetyczce kosmetyki naturalne zagościły na dobre i coraz częściej i chętniej po nie sięgam. Oczywiście najchętniej stosuję polskie marki i tak właśnie jest w przypadku marki Botanic SkinFood, które możecie znaleźć w Drogerii Natura.

Kosmetyki Botanic Skinfood zawierają w swoim skłądzie SUPERFOOD, czyli składniki wysoko odżywcze. Produkty te są naturalne i wegańskie, bez dodatków składników pochodzenia zwierzęcego, sztucznych barwników czy wypełniaczy. Ponadto kremy zamknięte zostały w szklane słoiczki co sprzyja mniejszej produkcji plastikowych śmieci w domu.  Testowałam kilka produktów marki, ale całą ich gamę możecie znaleźć tutaj.

Nawilżający krem do twarzy to kosmetyk o bardzo dobrym składzie przeznaczony do każdego rodzaju skóry. Zawiera w sobie ekstrakt z herbaty matcha, który spowalnia procesy starzenia i ujędrnia skórę. Krem ma przyjemną, lekką konsystencję, która bardzo dobrze i szybko się wchłania, co w porannym biegu jest dla mnie bardzo ważne. Skóra już po chwili jest ukojona i nawilżona, a nałożony na nią makijaż wygląda dobrze i się nie roluję. Cena: 30 zł

Botanic Skinfood Malinowy peeling do twarzy
Botanic Skinfood Malinowy peeling do twarzy

Malinowy peeling do twarzy również zamknięty w ciemnym, szklanym słoiczku. Ma lekką, żelową konsystencję i zawiera mnóstwo malutkich, ścierających drobinek, które podczas rozprowadzania go na twarzy rostapiają się. Peeling bardzo łagodnie, ale skutecznie złuszcza martwy naskórek pozostawiając skórę wygładzoną i odświeżoną. Ponadto super sprawdzi się u wszystkich fanów malin, ponieważ pachnie obłędnie, naturalnymi malinami. Cena: 20 zł

Botanic Skinfood Hydrolat lawendowy do skóry i włosów
Botanic Skinfood Hydrolat lawendowy do skóry i włosów

Hydrolat lawendowy do skóry i włosów – działa tonizująco, koi skórę i przyspiesza jej regenerację. Jest również przeznaczony dla włosów farbowanych – chroni i odświeża ich kolor. Jest to pierwszy hydrolat w mojej kosmetycznej przygodzie. Zamknięty jest w bardzo wygodnej buteleczce z pompką, z kótrej niewielką ilość wylewam na dłonie i wklepuję w skórę twarzy. Hydrolat rewelacyjnie pachnie lawendą i ma formę toniku czyli lekkiego płynu. Skóra przetarta tym hydrolatem jest odświeżona, nawilżona i ukojona, gotowa na przyjęcie dawki odżywienia. Jest bardzo dobrym zamiennikiem tonika, niue podrażnia i nie zapycha skóry.
Jeśli chodzi o pielęgnację włosów to tutaj użycie hydrolatu było dla mnie rewolucją, jednak muszę przyznać, że mój lew na głowie i kolor blond jest bardziej intensywny i lśniący. Zazwyczaj stosuję go na wilgotne włosy tuż po umyciu. Cena 24zł

Zielona maska algowa peel-off to maseczka, która dogłębnie oczyszcza skórę twarzy. Nie podrażnia jej i nie pozostawia uczucia ściągnięciach. Po chwili można ściągnąć ją, a skóra jest wygładzona, zmatowiona i intensywnie nawilżona. Cena 5,99zł.