NIVEA NOWY ŻEL POD PRYSZNIC FRESH CLAY HIBISKUS I BIAŁA SZAŁWIA

Zauważyłam, że w ostatnim czasie częściej pojawiają się tu tematy makijażowe niż pielęgnacyjne. Dziś czas na tę drugą tematykę – chciałabym przedstawić Wam żel pod prysznic, który ostatnio bardzo przypadł do gustu nie tylko mi. Jest to Nivea Fresh Clay – oczyszczający żel pod prysznic z glinką hibiskus i biała szałwia. Ma on bardzo gęstą, kremową konsystencję i już niewielka ilość wystarcza aby rozprowadzić go na całym ciele. Jest jasnoróżowy i ma piękny, delikatny i lekko świeży kwiatowy zapach. 

Żelom pod prysznic stawiam dość wysokie wymagania, ponieważ nie tylko mają myć i ładnie pachnieć, ale również muszą być delikatne dla mojej skóry, nie podrażniać jej i nie powodować pieczenia, szczypania czy zaczerwienień co w przypadku wielu z nich niestety ma miejsce. 

Jeśli chodzi o żel pod prysznic Nivea Fresh Clay spełnia on wszystkie moje wymagani, jest łagodny dla skóry i jednocześnie skuteczny. Oczyszcza, wygładza, sprawia, że skóra jest miękka i pięknie pachnie. 

Jestem mocno na tak i chętnie wypróbuję innych zapachów żeli pod prysznic Nivea Fresh Clay. 

A Wy mieliście okazję już je przetestować? 

Buziak!
Paulina

NIVEA SPRAY DO STYLIZACJI WŁOSÓW FORMING SPRAY

Hej! Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić nowości do stylizacji włosów od Nivea. Moje włosy to prawdziwy lew, są wysuszone, mocno kręcone, puszące się i codziennie ciężko nad nimi zapanować. Czasami je prostuje, czasami zostawiam pokręcone w zależności od dnia, ale zawsze muszę jakoś nad nimi zapanować. Najczęściej są to lakiery do włosów, które utrwalają moją fryzurę na kilka pierwszych godzin, ale jakie było moje zaskoczenie gdy zauważyłam na sklepowych półkach najnowsze spray’e do stylizacji włosów od Nivea. Mamy tutaj trzy rodzaje produktów podzielone kategoriami efektu jaki chemy uzyskać:

  • VOLUME – dla większej objętości,
  • STRAIGHT – dla wygładzenia i utrzymania prostych włosów,
  • CURL – dla podkreślenia i utrwalenia skrętu loków.

Wszystkie te spray’e mają kilka głównych cech, takich jak:

  • Innowacyjna formuła 0% alkoholu
  • 2x wydłużony czas schnięcia
  • Zawiera lekkie suche olejki pielęgnujące włosy
  • Ułatwia modelowanie fryzury.

No ale jak sprawdzają się na puszących się blond lokach? Już Wam opisuję.

Zacznę od spray’u VOLUME, czyli dodającego objętości. Moje włosy z natury są bardzo gęste i nie muszę wiele robić, aby dodawać im objętości. Jednak ciekawa jego działania wypróbowałam spray VOLUME i działa! Popsikałam nim włosy u nasady i były uniesione, a efekt większej objętości był widoczny. Niestety nie wiem jak długo się utrzymał, ponieważ tak bardzo jestem przyzwyczajona do mojego lwa, że w biegu nie zauważyłam kiedy oklapły, a kiedy jeszcze działał efekt spray’u Nivea.

Spray STRAIGHT to ten, którego działanie najbardziej mnie interesowało, ponieważ często wygładzam włosy prostownicą i zależy mi na jak najdłuższym powstrzymaniu puszenia i efektu lwa. Wyprostowane włosy spryskane sprayem STRAIGHT są ujarzmione i  bardziej lejące, a pojedyncze, naelektryzowane włoski nie wychodzą z całej fryzury. Spray nie skleja włosów i nie tworzy na nich widocznej skorupiki, co czasem dzieje się w przypadku lakierów do włosów. Są one naturalnie wygładzone, ułożone, ale nie widać, że ingerował tu jakiś kosmetyk do stylizacji. Cały efekt utrzymuje się na głowie przez kilka godzin w zależności od pogody – gdy cały dzień jest słonecznie, włosy spryskane sprayem są wygładzone na dłużej, gdy w powietrzu jest wilgotno i pada – nic temu nie da rady, a moje włosy zaczynają się kręcić i puszyć. Mimo to jestem zadowolona z efektu jaki daje spray do stylizacji włosów STRAIGHT, ponieważ w porannym biegu bardzo ułatwia mi ogarnięcie fryzury i sprawia, że moje włosy są gładsze na dłużej.

Teraz przyszedł czas na teoretycznie najbardziej odpowiedni dla moich włosów spray czyli CURL – dla podkręcenia skrętu loków. Nigdy nie zostawiam włosów do wyschnięcia bez suszarki, a co za tym idzie do tego, by kręciły się naturalnie. Po prostu ten efekt mi się nie podoba i mam wrażenie, że wyglądam wtedy zbyt dziewczęco. Zawsze podczas suszenia modeluję je na szczotkę czy rozczesują, aby uzyskać lekkie fale – ten efekt już bardzo lubię i to właśnie przy tego typu fryzurze używam spray’u Nivea CURL. I tutaj podobnie jak w przypadku dwóch pozostałych, użyty na włosach nie skleja ich i jest niewidoczny, schnie gość długo, więc mam chwilę, aby włosy ułożyć tak jak mi się podoba. Podkreśla skręt, nadaje blasku i utrwala fryzurę na kilka godzin – i tutaj również wszystko zależy od pogody na zewnątrz.

Wszystkie trzy spray’e modelujące od Nivea zaskoczyły mnie swoim działaniem i odkąd ich stosuję towarzyszą mi w porannym biegu podczas utrwalania fryzury. Czasem wystarczy, że rozczeszę włosy i spryskam je jednym z nich, a już widzę, że są bardziej lśniące i wygładzone. Ich dłuższy czas schnięcia pozwala na dokładniejsze ułożenie, a brak alkoholu w składzie sprawia, że włosy nie są obciążone ani wysuszone. Wszystkie spray’e mają lekką formułę i nie sklejają włosów. Aktualnie mój must have, zwłaszcza, że mam najdłuższe włosy od dwóch lat i czasami ciężko jest sobie z nimi poradzić.

A Wy znacie te spray’e? A może macie inne sposoby na poranną fryzurę?

Buziak!
Paulina